|

Najlepszy klub na świecie prawie w Polsce!
Nareszcie wiosna! to hasło brzmi cokolwiek banalnie, ale wraz z pierwszymi dniami prawdziwego słońca i wysokich temperatur, wraca pytanie: jak wytrzymywaliśmy przez tyle miesięcy te wszystkie niedogodności? Zwłaszcza zapadanie zmroku o szesnastej... na szczęście kolejne tego typu problemy dopiero za pół roku, póki co cieszmy się ze sprzyjającego klimatu i wyciśnijmy z najbliższych miesięcy ile się da. W naszym świecie to oznacza między innymi korzystanie z bogatej oferty letnich festiwali - początek tego pięknego serialu już za miesiąc, na stronach 58-59 znajdziecie oficjalne zaproszenie na drugą edycję polskiego Global Gathering.
Po raz drugi w historii mamy przyjemność prezentować Wam zestawienie najlepszych klubów na świecie, tworzone przez redakcję dj magazine z pomocą elity didżejów – strony 38-47. Zeszłoroczny lider czyli londyński fabric musiał tym razem uznać wyższość berlińskiego Berghain/Panorama Bar, który znajduje się zaledwie trzy godziny drogi od naszej redakcji! jeszcze nigdy tak utytułowany klub nie był tak blisko Polski – jeżeli mieszkacie na zachodzie kraju, szybciej dostaniecie się do najlepszego klubu na świecie, niż do Warszawy czy Sopotu. korzystajcie zatem – wyjazdy polskich klubowiczów do Berlina to coraz częstsza praktyka i trudno się dziwić. Poza Berghain, w TOP 10 jest jeszcze Watergate, swoim nieziemskim klimatem kusi też m. in. Bar25. Berlin to aktualne jądro świata muzyki elektronicznej, jeżeli jeszcze nie mieliście okazji poczuć jego pulsacji, nie ma na co czekać. dodajmy, że wśród 100 najlepszych klubów znalazło się miejsce na jeden polski czyli poznański SQ, który wylądował na 97. pozycji. trochę nisko i szkoda, że nie ma ich więcej, ale „co zrobisz, nic nie zrobisz”. może jednak zagraniczni didżeje zgadzają się z wieloma naszymi komentatorami rzeczywistości, że do światowego poziomu nam wciąż daleko – sprawdźcie sondę „polskie kluby” na djmag.pl (fragmenty dyskusji na stronie 13).
Skoro jesteśmy przy kwestiach krajowych, w tym numerze poza sporą porcją recenzji polskich ePek, kompilacji i albumów (nasza płyta miesiąca „modern dance” jacka Sienkiewicza to majstersztyk!), znalazło się miejsce dla naszego faworyta w konkurencji french house czyli jackiego, dla intrygującego zespołu Loco Star, a także najsławniejszego polskiego beatboksera Bladego krisa. Poza tym zawartość swojej torby z płytami odkrywa przed nami matush (przy okazji odpowiadając na kilka pytań), zwróćcie uwagę na felietony Poziom X-a i nitrousa oxide’a, a także nową rubrykę w dziale ze sprzętem, gdzie na Wasze pytania odpowiada ekspert jakub rene kosik. Przedstawiamy Wam też jednego z najmłodszych, aktywnych i wydających producentów na świecie – Oscar Burnside w rzeczywistości nazywa się Szafraniec, pochodzi z krosna odrzańskiego i ma niespełna 15 lat!
Z drugiej strony nie brakuje starej gwardii – dj Hell jest od oskara starszy o – bagatela – 31 lat… niewiele mniej wiosen na karku ma tony mcguinness, jedna trzecia above & Beyond – człowiek, z którym można by przegadać dwa dni i dwie noce. Panowie z the Prodigy są trochę młodsi, ale zasług im nie brakuje. gorąco polecam 4-stronicowy materiał z twórcami „Invaders must die” w rolach głównych. Poza tym w numerze Gui Boratto, Mark Sherry, kolejny frapujący odcinek Urban Lifestyle, zaglądamy do brytyjskiego „Telegrapha” i do pewnej interesującej książki, wydanej jak na razie tylko na Wyspach. Czytajcie i komentujcie na djmag.pl. Przyjemności!
Marcin Żyski / redaktor naczelny |