|

Ibiza coraz bliżej Polski
Chyba się ze mną zgodzicie, że nie da się w wakacyjnym numerze DJmaga nie pisać o Ibizie. Rok temu mieliśmy dla Was 30 sposobów na Białą Wyspę, które nawiasem pisząc ani trochę się nie zestarzały ani zdezaktualizowały - jeżeli więc wybieracie się na Ibizę w tym roku, warto sięgnąć do wakacyjnego DJ Magazine 2008. Od lipca ruszyła oferta tanich lotów do Alicante, 150 km od Ibizy. Autobus plus prom (niestety drogi) i jesteście na miejscu. Biała Wyspa jest więc dziś bardziej w zasięgu niż dotąd. Na stronie obok znajdziecie tekst o najciekawszych imprezach w poszczególne dni tygodnia, a 30 stron dalej Krótką Historię Ibizy, łącznie z przeglądem największych hitów kolejnych sezonów na wyspie, począwszy od roku 1995. Nie wszyscy pewnie wiedzą, że pierwsi, rozrywkowi turyści nawiedzali to miejsce już w latach 30., a 30 lat później (cztery „30” w jednym akapicie?! już pięć...) przystań znaleźli sobie tam hipisi, artyści i inne nieprzystosowane, ekstrawaganckie jednostki, które nie były dobrze traktowane przez ówczesny, hiszpański reżim. Umówmy się, że ten tekst jest dla czytelników dorosłych, bo jedną z głównych jego bohaterek jest pewna tajemnicza pigułka... Kiedy spróbował jej po raz pierwszy Paul Oakenfold, a kiedy George Michael? Histroria Białej Wyspy na stronach 34-35.
A propos kontrowersyjnych tekstów dla dorosłych (ale do 40. roku życia, rodzicom nie pokazujcie), zwróćcie uwagę na materiał Bartka Rytkowskiego o niedorosłych klubowiczach „Szesnastolatki w klubach”. Pamiętam, że w tym wieku też nie należałem do niewinnych, ale do klubów nocnych - tak to się wtedy nazywało - mnie niestety nie wpuszczano. Jak jest teraz? Nawet jeśli doskonale znacie odpowiedź na to pytanie, warto zagłębić się w reportaż i zastanowić się nad jedną ze stawianych tam kwestii - czy czasem mniejsze frekwencje w klubach nie są właśnie spowodowane faktem inwazji małolatów? Nie od dziś wiadomo, że gdy tylko przekroczymy 20. rok życia, nagle wszyscy o kilka lat młodsi wydają nam się dzieciakami i nie chcemy się z nimi bawić...
Poziom X w swoim felietonie zastanawia się czy w dzisiejszych czasach można być znanym didżejem nie będąc jednocześnie producentem. Przywołuje przykłady Danny’ego Howellsa, Jamesa Zabieli i Damiana Lazarusa, w innych miejscach tego numeru znajdziecie materiały o kolejnych postaciach, u których produkowanie nigdy nie było na pierwszym planie, a szacunek klubowiczów zdobyli dzięki (teoretycznie) najważniejszej umiejętności w klubowym świecie czyli smykałce do łączenia ze sobą właściwych utworów we właściwym momencie. To oczywiście gwiazdy muzyki progressive house Hernan Cattaneo z Argentyny i brytyjski duet Sasha & Digweed. To nie wszystkie ikony elektroniki w wakacyjnym DJmagu - polecamy spotkanie z gigantem acid techno, przesympatycznym Chrisem Liberatorem, a także mniej przyjemnym w obyciu - ale spoko: geniuszom wolno - Laurentem Garnierem, który właśnie nagrał tak potężny album, że powinien się on odbić szerokim echem w świecie, nikt tak jak on nie potrafi połączyć house’u, techno, drum’n’bassu, hip-hopu, dubstepu, i innych elektronicznych eksperymentów z ... afrobeatem i jazzem. Wielka moc! A skoro jesteśmy przy świetnych płytach, nie przegapcie debiutanckich albumów bardzo młodych Jamiego Jonesa i Manuela Tura (23 lata) - to deepowa muzyka raczej na after albo słuchawki, ale co z tego, skoro jest po prostu niesamowita. Hot Stuff zaczynamy od komiksu z Marco V, a kończymy dwoma Crookersami i czteroma nu-trancowcami. Dla producentów mamy po dwie strony o Reasonie i Abletonie, prawie jedną z dobrymi radami Dr Kosika, dla fanów felietonów aż pięć sztuk, w tym dziennik z podróży jednego z polskich didżejów po Australii, Nowej Zelandii i Indonezji. Z cyklu „przeżyjmy to jeszcze raz” Global Gathering Polska sprzed kilku tygodni plus Tribal Gathering Anglia i Love Parade Niemcy z 1997 roku. Miłej zabawy!
Marcin Żyski / redaktor naczelny |