|

Wiosna polskich albumów
Fakt, że tej wiosny ukazuje się tylko ciekawych polskich albumów można naszym zdaniem potraktować jako kolejny sygnał, że nasz rynek muzyki elektronicznej dojrzał i dorósł i coraz więcej ma wspólnego z normalnością. Tego jeszcze nie było - w jednym numerze recenzujemy aż pięć krajowych albumów (Nitrous Oxide, Razor Point, Radicall, Novika, Fox). W dodatku wszystkie są dobre!
Ciągle słyszymy, że z polskim clubbingiem coś jest nie tak. Mało dobrych klubów, mało ludzi w klubach ze świetną muzyką. Od czasu, gdy na blogu DJ MAGA (wpadajcie, jeśli dotąd nie mieliście okazji – www.djmag.pl) zacząłem z rozkoszą pisać artykuły o zbliżających się w dany weekend imprezach, przy okazji rozdając po kilka wejściówek, widać jak na dłoni, że wbrew malkontentom jest w czym wybierać. Pomyślałem sobie, że gdybym był jeszcze na studiach, gdybym pracował tylko dorywczo (albo z innego tytułu miałbym troszkę grosza), gdybym nie miał rodziny, gdybym mógł beztrosko cieszyć się młodością, a najbardziej ukochaną rzeczą na świecie byłaby dla mnie elektroniczna muzyka taneczna i wszystko, co się z nią wiąże – nie miałbym jednego weekendu odpoczynku. Zawsze na początku tygodnia okazuje, że „już w piątek w Sopocie światowa czołówka deep house’u Jimpster, tego samego dnia w Warszawie żywa legenda Detroit techno Jeff Mills, dzień później w Poznaniu cztery gwiazdy brytyjskiego dubstepu, we Wrocławiu noc z gwiazdą niemieckiego electro, a w Krakowie i Katowicach odpowiednio „gość z wytwórni Richiego Hawtina” i „współpracownik Johna B.”. Gdybym był więc wciąż na studiach, gdybym był jeszcze młody, wolny i spontaniczny – krążyłbym sobie po Polsce i przeżywałbym kolejne niesamowite chwile, prawie za darmo, bo wejściówki zdobywałbym na blogu www.djmag.pl lub gdzie indziej. Oczywiście można sobie pod nosem marudzić, że na 40-milionowy kraj powinno tego wszystkiego być dziesięć razy więcej, ale z drugiej strony – po co więcej? Żebyśmy znowu – jak w przypadku niszczącej nas pilotem telewizji – z nadmiaru wszystkiego nie wybrali niczego? Myślę sobie, że jedna sensowna muzyczna propozycja na każdy weekend w Trójmieście, Warszawie, Poznaniu, Krakowie, Wrocławiu, Katowicach i Łodzi to całkiem fajna oferta dla kogoś gotowego ruszyć w podróż po muzykę i wrażenia. Miło jest każdego tygodnia rozdawać kilkanaście wejściówek wśród osób, dla których te nieznane szerzej nazwiska mówią wiele lub bardzo wiele (podobnie przyjemnie jest obdarowywać Was płytami intrygujących wykonawców, a wcześniej obserwować, jak rośnie liczba zainteresowanych nimi).
A teraz do rzeczy - w nowym numerze DJ Magazine Polska gościmy samą klubową śmietankę: o konferencji IMS na Ibizie opowiada nam Pete Tong, o swojej wytwórni Vandit mówi Paul van Dyk, festiwal Burning Man wspomina Carl Cox (przy okazji polecamy galerię zdjęć poznanianki Sylwii Jaźwińskiej), na pytania przygotowane przez innych artystów odpowiada Martin Buttrich, o swoich inspiracjach mówią Scuba, Martyn i Joy Orbison, o lęku przed lataniem i tworzeniem w pociągach Eric Prydz... Sprawdziliśmy też zagrywki marketingowe sztabu specjalistów The Prodigy i kalendarium najważniejszych wyczynów legendy nowojorskiego house’u Todda Terry. Od tego numeru zamiast Future 4 mamy Future 6, liście Polska TOP 9 poświęcamy całą stronę, tyle samo (co najmniej) rezerwować będziemy od teraz na sprawdzenie, jakich wykonawców poleca szczególnie brytyjska redakcja DJmaga. Miłej lektury i wielkie pozdrowienia w Waszą stronę.
Marcin Żyski / redaktor naczelny
|